Stereotypy

 

Chyba żaden z udomowionych gatunków zwierząt nie wzbudza w ludziach tylu sprzecznych emocji co kot. Już od najdawniejszych czasów krążyły liczne, fantastyczne czasami, opowieści na jego temat. W wiele dawnych przesądów już nie wierzymy, nadal jednak istnieją głęboko zakorzenione stereotypy dotyczące kotów. (…)Mamy też zwyczaj mierzyć innych własną miarką, co w przypadku zwierząt oznacza przypisywanie im ludzkich zachowań i motywacji. Koty również padły ofiarą tego naszego "nałogu". Oto kilka najbardziej rozpowszechnionych stereotypów dotyczących ich zachowania.


"Koty są fałszywe"

To chyba najczęściej powtarzana i najbardziej niesprawiedliwa opinia o kocim rodzie. Miłośnicy kotów doskonale wiedzą, że nie ma w niej za grosz prawdy. (…) Zacznijmy od tego, że żadne zwierzę nie może być fałszywe. Z prostego powodu: fałszywym można być tylko wówczas, gdy zna się pojęcia dobra i zła, oraz zdaje sobie sprawę z tego, iż postępuje się źle, gdy świadomie się kogoś oszukuje, manipuluje się kimś, itd. Kot takiej świadomości nie ma. Nawet, jeśli właściciele tych zwierząt, stanowczo twierdzą, że ich ulubieńcy rozumieją wszystko, co się do nich mówi i wstydzą się, gdy coś zbroją. Nie zapominajmy, że motywy kierujące zachowaniem kotów są inne niż nasze. Problem w tym, że mamy zwyczaj przypisywać zwierzakom ludzkie cechy charakteru, a nasze oceny zwykle nie mają racjonalnych podstaw. Uważamy niedźwiedzie za milutkie i łagodne, chociaż w rzeczywistości są, jak to je określa zoolog Zdenek Veselovsky, "cholerykami z kamienną twarzą". Poczciwe misie są bowiem bardzo nerwowe, ale mają bardzo słabo rozwiniętą mimikę, dlatego nie zauważamy wysyłanych przez nich sygnałów grożenia. Nasze koty są za to wręcz wzorem cierpliwości. Nawet bardzo rozdrażnione zwykle nie atakują znienacka, tylko wpierw długo grożą. Tak właśnie zostały "zaprogramowane" przez naturę. Koty są najlepiej uzbrojonymi drapieżnikami ze wszystkich ssaków. Każda walka między dwoma kotami niesie za sobą zatem poważne ryzyko śmierci jednego z rywali. Ewolucja wyposażyła zwierzęta we wrodzone mechanizmy zapobiegające wzajemnemu zabijaniu się przedstawicieli jednego gatunku. U kotów takim mechanizmem jest właśnie długie i bardzo wyraźne grożenie, tak by ten z antagonistów, który czuje się słabszy, mógł się w porę z walki wycofać. A przecież w oczach naszego kota my także jesteśmy kotami, tylko takimi nieco większymi i odrobinę niezdarnymi. (…)


"Koty są leniwe"

Prawdą jest, iż koty poświęcają dużo czasu na odpoczynek i sen. Nie wynika to jednak z ich lenistwa. Każde polowanie wiąże się z dużym wydatkiem energii, a trzeba zaznaczyć, iż nie zawsze kończy się sukcesem. Roślinożercy nie mają zwykle problemów ze zdobyciem pożywienia, bo rośnie ono wszędzie wokół nich, mogą sobie pozwolić na większą ruchliwość. Wszystkie drapieżniki odpoczywają między posiłkami, by oszczędzać energię. Starają się zjeść za jednym zamachem jak najwięcej, by później oddać się słodkiemu lenistwu. Dodać trzeba, że nasze domowe pieszczochy, które zawsze mają pełną miseczkę, dużo więcej śpią niż ich pobratymcy zmuszeni do samodzielnego zdobywania pożywienia. Mają po prostu więcej wolnego czasu.


"Koty są samotnikami"

Słyszę taką opinię wypowiadaną często nawet przez wielbicieli kotów. Tymczasem jest w niej tyle samo prawdy co w stwierdzeniu, że kot jest fałszywy. Samotnikami są chomiki syryjskie, ponieważ zwykle nie tolerują towarzystwa innych przedstawicieli własnego gatunku. Żyją samotnie i łączą się na krótko tylko w okresie rozrodczym. (…) Koty lubią towarzystwo innych kotów. Zaprzyjaźnione zwierzęta często liżą się nawzajem i na wiele innych sposobów okazują sobie przywiązanie, a kotki często wspólnie wychowują kocięta. Owszem, nasze czworonogi mają własne terytoria łowieckie i mieszkalne, których bronią przed innymi przedstawicielami swojego gatunku, ale jednocześnie taki rewir należeć może do dwóch kotów, np. braci, którzy trzymają się razem, lub do matki i córki. U wolno żyjących kotów zaobserwowano także, że lubią spotykać się one na neutralnym gruncie na swoistych zebraniach. Siadają wówczas w koło, jakby debatowały nad jakąś niezwykłej wagi kwestią. (…)Jedynie podczas polowania nadal nie lubią towarzystwa. Koty polują samotnie. (…)


STEREOTYPY cz. II

"Kot macha ogonem, gdy jest zły"

"Oj zły jest, bo macha ogonem" - mówią ludzie na widok wymachującego wspomnianą częścią ciała kota. Cóż, natura dała kotom ogon, więc nim machają, ale wcale nie oznacza to od razu, że są akurat nie w humorze. Nie jestem nawet pewien, skąd wzięło się panujące powszechnie przekonanie, że wahadłowymi ruchami ogona nasz kot wyraża swój gniew. Być może przyczyniły się do tego sytuacje, w których zmuszane siłą do siedzenia na kolanach zwierzę, wymachujące w prawo i lewo ogonem, w pewnej chwili dawało wyraz swemu niezadowoleniu w bardziej dosadny sposób, za pomocą pazurów. Z tym machaniem ogonem jest tak jak z nerwowym zapalaniem papierosa lub poprawianiem fryzury. Czynności te wykonujemy często, gdy czujemy się czymś zakłopotani albo nie bardzo wiemy, co mamy zrobić, czyli po prostu wtedy, kiedy targają nami jakieś dwie sprzeczne i jednakowo silne emocje. Jedna nie może przeważyć nad drugą, a więc żadna nie pociąga za sobą konkretnego działania. Wykonujemy wówczas jakąś czynność zastępczą, np. zapalamy, papierosa, poprawiamy włosy lub części garderoby. Kot również bywa dręczony dwoma przeciwstawnymi emocjami. Leży sobie, dajmy na to, na naszych kolanach czerpiąc przyjemność z naszych pieszczot, ale jednocześnie odczuwa potrzebę udania się na obchód rewiru, co należy do obowiązkowych codziennych rytuałów. I co ma biedak zrobić? Leżeć dalej na kolanach, czy ruszyć na obchód? Koty nie palą papierosów (i słusznie), nie noszą również ubrań. Jak mogą zatem wyrażać swoją duchową rozterkę? Na przykład machając ogonem! Im silniejszy konflikt uczuć, tym gwałtowniejsze ruchy ogonem. Odczuwane przez zwierzę sprzeczne emocje mogą być bardzo różnego rodzaju. Oczywiście jednym z nich może być również gniew. Wówczas przekonanie, iż machanie ogonem jest wyrazem złości, jest poniekąd słuszne. Ale tylko w takim przypadku.


"Kot mruczy, gdy jest zadowolony"

Mruczeć zaczynają już maleńkie kociaki, gdy leżą rzędem wzdłuż matczynego brzucha, ssąc mleko. Także kotka przymyka wówczas oczy i mruczy. Wszystko wskazuje, że zarówno kotka, jak i kocięta odczuwają przyjemność, dając temu wyraz mruczeniem. Tak też zwykliśmy interpretować owe dźwięki, które często możemy usłyszeć u naszych czworonożnych podopiecznych. Czy jednak koty mruczą tylko wtedy, gdy są zadowolone? Z pewnością wylegujący się rozkosznie na kolanach swojego opiekuna. mruczący jak motorek futrzak odczuwa przyjemność, i mruczenie może o tym świadczyć. Zaobserwowano jednak, że mruczą również koty chore lub nawet umierające. Trudno przypuszczać, że doznają one w tym czasie jakiś pozytywnych uczuć. Zatem mruczenie musi być czymś więcej niźli tylko demonstracją pozytywnych emocji. Wielokrotnie już przeze mnie cytowany, brytyjski zoolog i badacz zachowań zwierząt oraz ludzi, Desmond Morris uważa, że mruczenie jest u kotów wyrazem potrzeby bliskiego kontaktu albo z pobratymcami, albo z człowiekiem. Nasze czworonogi naprawdę nie są takimi samotnikami, za jakich zwykliśmy je uważać, a gdy cierpią, szukają oparcia w innych. Sposobów zaś na okazywanie potrzeby bliskości jest wiele. Zatem interpretacja Morrisa wydaje się słuszna. Czy jedno zachowanie może wyrażać różne stany emocjonalne takie, jak np. zadowolenie i osamotnienie? Oczywiście, że może, i koty nie są tu żadnym wyjątkiem. Jeśli nie wierzycie, uświadomcie sobie fakt, iż nasz uśmiech również jest przejawem wielu, często bardzo sprzecznych uczuć. Chociaż zwykle wyrażamy w ten sposób zadowolenie to, wcale nie tak rzadko, uśmiechamy się również, kiedy chcemy komuś dodać otuchy lub okazać sympatię, kiedy jesteśmy zakłopotani albo onieśmieleni, a bywa, że i wówczas, gdy jesteśmy zdenerwowani.


STEREOTYPY cz. III

"Koty i psy są wrogami"

"Jak pies z kotem" - zwykliśmy mawiać o ludziach, którzy nie potrafią żyć ze sobą w zgodzie. Dlaczego "jak pies z kotem", a nie - dajmy na to - "jak bocian z żabą"? Zacznijmy od początku. Tak się składa, że ci dwaj najbliżsi towarzysze człowieka należą do rzędu drapieżnych. W naturze drapieżniki często rywalizują ze sobą, szczególnie gdy ich ofiarami padają te same gatunki. Lepiej przystosowany i sprawniejszy w polowaniu drapieżnik zdobywa więcej pokarmu, dzięki czemu poszczególne osobniki są lepiej odżywione i wychowują więcej potomstwa. W ten sposób silniejszy gatunek wypiera powoli słabszy. To nic innego jak darwinowska "walka o byt", która tylko sporadycznie przybiera bardziej brutalną formę. Lwy, na przykład, przeganiają lamparty i gepardy, ale gdy nadarzy się okazja zabiją dorosłe osobniki tych gatunków lub ich młode. Hiena, której uda się dopaść szczenię szakala, uczyni to samo. Przodkowie naszych psów i kotów również mogli konkurować o pożywienie. A wzajemną niechęć przekazali w genach swoim potomkom. Nasze koty, mimo że udomowione, odziedziczyły po przodkach wiele zachowań. Instynkt może zatem podpowiadać im, że spotkanie oko w oko z większym i silniejszym drapieżnym psem może być dla nich bardzo niebezpieczne. Dlatego wolą zejść mu z drogi. Z kolei widok uciekającego kota może wzbudzać w psie instynkt myśliwego. A jak coś ucieka, trzeba to gonić! Wychodzi na to, że obydwa gatunki mają pewne wrodzone uwarunkowania, z których bierze źródło ich wzajemna niechęć. Pamiętajmy jednak, że nasi najbliżsi przyjaciele nie są już dzikimi zwierzętami. To gatunki udomowione, wyhodowane przez człowieka, a ich wrodzone zachowania zostały w dużym stopniu zmodyfikowane. Współczesne psy i koty są znacznie bardziej towarzyskie od swoich przodków. Żyjąc od wieków u boku człowieka, nauczyły się uważać ludzi i ich zwierzęta hodowlane za członków własnej grupy. Dlatego gdy pojawia się nowy domownik, prędzej czy później zostaje on zaakceptowany. Oczywiście potrzeba trochę czasu, by zwierzęta przyzwyczaiły się do siebie i ustaliły między sobą hierarchię. To prawda, że najszybciej dochodzi do tego wówczas, gdy jedno z nich jest jeszcze bardzo młode, ponieważ w naturalny sposób podporządkowuje się starszemu - ale i dorosłe osobniki potrafią się dogadać. Co ciekawsze, koty żyjące pod jednym dachem z psem wcale nie muszą okazywać przyjaźni innym przedstawicielom tego gatunku; podobnie jak pies może gonić obce koty. A wszystko dlatego, że nie są one domownikami. W moim mieszkaniu koty wielokrotnie żyły w całkowitej zgodzie z psami, i przyznam się wam, że życzyłbym sobie, by ludzie żyli ze sobą tak, jak pies z kotem - w głębokiej i wiernej przyjaźni.


Wybrane fragmenty cyklu artykułów STEREOTYPY p. Jacka P. Narożniaka zamieszczonych w pismach ”KOT”